Doświadczenia Iwonki W.

Karty życia stosowałam w przeróżnych sytuacjach. Jednym z takich ciekawszych moich doświadczeń z kartami to ułożenie ich wykonane dla mojej koleżanki oraz jej partnera. Oboje wykładali sobie po 12 kart w zamiennej kolejności. Połączyłam to w pary i w każdej wylosowanej parze kart wskazywałam im co uzyskają dzięki temu, że będą razem. Nie zapisywałam sobie jakie karty zostały wylosowane, więc nie wskażę ich interpretacji. Dla siebie karty układam w różnych sytuacjach. Najczęściej gdy chcę zrozumieć dlaczego spotykają mnie jakieś bardzo emocjonalne sytuacje, z którymi nie jestem w stanie się pogodzić. Układam je po kolei. Ilość kart jest różna w zależności od tego co poczuję. Gdy nie jestem w stanie zrozumieć czy też bardziej wyjaśnić sobie znaczenia jakiejś karty wówczas dodatkowo do tej karty losuję tak zwane „podpowiadacze” - wyjaśniam - to dodatkowo losowanie kart mające mi bardziej wyjaśnić kartę, którą nie rozumiem. Polecam układać sobie takie właśnie „podpowiadacze” w początkowych losowaniach. Bardzo mocno pomagają zrozumieć dany problem, który czasem można sobie zniekształcić.
Jednak najważniejszym była dla mnie interpretacja siebie. Honia na pewno opisze jak układać sobie cały układ na swoje życie. Mój układ ułożyłam sobie 2 lata temu. Jest w nim sporo haseł, które później w moich innych układach bardzo się powtarzały, a właściwie można by stwierdzić, że bardzo się powtarzały te hasła. To między innymi: osamotnienie, marazm, ojciec, wygląd zewnętrzny, pasja, mistrzostwo, pieniądze, pozory, księżyc, serce. Zauważam jak bardzo muszę skupiać się na tych hasłach.Jak pracowałam nad tym aby zrozumieć i wdrożyć karty w życie?
Pierwsze to zadanie sobie pytania co chcę zrozumieć. Jaki temat w danej chwili mnie intryguje. Warto napisać wówczas sobie pytanie. Zauważyłam, że bardzo często później zmieniałam częściowo pytanie. Może to prowadzić do lekkiego chaosu.
Losowałam sobie wtedy karty. Powiedzmy na to, że wylosowałam kartę „śpiew”. Wiedziałam, że w danej chwili brakowało mi radości życia i czułam aby wyjść z mojego marazmu, czy też z lenistwa. Bardzo często wówczas wchodziłam sobie na youtube i szukałam jakiejś piosenki na karaoke i śpiewałam na cały głos o ile nie była to noc... Dawało mi to ogromne rozluźnienie i stawałam się bardziej ożywiona. Nagle chciało mi się tańczyć. Zmieniał mi się nastrój, z którego tak naprawdę musiałam wyjść a karty właśnie wskazywały na to aby iść właśnie taką drogą. Można też słuchać muzyki (byle nie ballad). Muzyka bardzo podnosi nasze wibracje, daje większą swobodę w działaniu i wyłącza mój umysł z nadmiaru myśli.
Bardzo często wychodziła mi karta „ojciec”. Była to jedna z najtrudniejszych dla mnie kart. Spojrzenie na to kim jest dla mnie mój tata i tym samym jak ja odnoszę się do mężczyzn. Bardzo mocno przyglądałam się i nadal patrzę na moje relację z tatą. Zmieniam swoje relacje do niego mimo iż dużo w tym jest jeszcze moich emocji. Staram się rozmawiać z nim na przeróżne tematy. Wychodzę z czymś pierwsza do niego. Czasem aby było mi lżej widzieć jakieś rzeczy, które denerwują mnie jeszcze w tacie patrzę na to w inne najróżniejsze dla mnie sposoby. Warto było wówczas spojrzeć na daną sytuację z boku, jako obserwator. Staram pokazać mu siebie taką jaka jestem w tej chwili, odpowiadam na każde pytanie. Staram się nie robić z niczego tajemnic. Spojrzałam na to jak ja chcę być traktowana i zauważam, że gdy tak właśnie traktuję swojego tatę jest we mnie wiele emocji. Szukam jeszcze dalej nowych rozwiązań. To, że w tej chwili wydaje mi się, że nasze wzajemne relacje bardzo się poprawiły sprawia, że nie zostawiam tego tematu i dalej pracuje nad nim.










Komentarze do artykułu: Doświadczenia Iwonki W.